Mimo generalnego remontu, jaki kilka lat temu przeszło mieszkanie, właścicielom udało się zachować wiele oryginalnych elementów, które tworzą wyjątkowy klimat tego miejsca. Całość została zaaranżowana na wzór paryskiego apartamentu. Choć na pierwszy rzut oka eleganckie, czarno-białe wnętrza sprawiają wrażenie chłodnych, bardzo szybko można poczuć się tutaj jak w domu. Zapraszamy do lektury!

Zakotwiczeni: Mieszkanie znajduje się w zabytkowej kamienicy położonej we Wrzeszczu. Prosimy o kilka informacji na temat budynku. Być może znają Państwo jakieś ciekawe historie z nim związane?

Pani Kasia, właścicielka mieszkania: Kamienica składa się z trzech pięter. Na ostatnim z nich znajduje się zaadoptowany do celów mieszkaniowych strych. Łącznie mieści się tu 8 mieszkań. Kamienica pochodzi z 1905 roku. Poza klatką schodową jest całkowicie odrestaurowana i posiada swój magiczny klimat. To budynek, który w idealnym stanie przetrwał wojnę. We wszystkich mieszkaniach znajdowały się bardzo podobne piece – wydaje się nam, że musiał tu pracować tylko jeden zdun, który zadbał o ciepło mieszkańców budynku.

Rzeczywiście z kamienicą wiąże się pewna historia… Otóż dawniej znajdowały się w niej złote klamki. Były jednak pomalowane i bardzo przypominały mosiądz. Niestety, prawdopodobnie w latach 60. wrócili po nie Niemcy, wymontowali z drzwi i przetopili, odzyskując złoto. Na szczęście dla ówczesnych lokatorów zachowały się oryginalne drzwi i okucia. To naprawdę piękne rzeczy, które powstały dzięki ogromnemu nakładowi pracy twórców. Dodatkowo, kiedy kupiliśmy mieszkanie, wewnątrz znajdowały się podwójne liczniki na wodę i prąd. Podejrzewamy, że dawniej były tu mieszkania przydziałowe, a więc mogły tu razem mieszkać dwie rodziny.

W jakim stanie było mieszkanie, kiedy staliście się Państwo jego właścicielami? Czy udało się ocalić oryginalne elementy zastane w kamienicy? W jaki sposób trafili Państwo akurat na to mieszkanie?

Zacznijmy od początku. Zdecydowaliśmy się na poszukiwanie mieszkania w dzielnicy Wrzeszcz. Oglądaliśmy ich bardzo dużo, niestety w każdym coś nam nie pasowało. Przeważnie chodziło o rozkład i brak możliwości zmiany układu ścian. Nośne mury stały w takim miejscu, że mieszkania wydawały nam się mało wygodne. Założenie było takie, aby znaleźć komfortowe mieszkanie dla nas, dzieci i zwierząt. Pewnego dnia zadzwonili do nas znajomi i powiedzieli, że być może właściciel będzie chciał sprzedać przeszło 100-metrowe mieszkanie w kamienicy. Umówiliśmy się więc na wizytę i pojechaliśmy je zobaczyć. Wszystko działo się jakieś 5 lat temu i było zupełnym przypadkiem, czy jak kto woli – zrządzeniem losu.

Stan mieszkania nie był zbyt dobry. Urzekł nas jednak rozkład, przestrzeń i coś w rodzaju loggi. Co prawda nie byliśmy na niej, ale widzieliśmy ją przez okno – mimo że mieszkały tam gołębie, od razu zakochaliśmy się w tym miejscu.

Kiedy przystąpiliśmy do remontu, okazało się, że ściany były stawiane starą metodą i w środku znajdowała się słoma. Opróżnianie mieszkania skończyło się tak, że zostały nam ściany po obrysie, ziemia na podłodze i mnóstwo pracy na kolejne miesiące. Tak naprawdę układ pomieszczeń zostawiliśmy oryginalny w 99%, bo zmieniliśmy jedynie rozkład łazienki i toalety. Udało się uratować stolarkę drzwiową, futryny oraz bogate zdobienia znajdujące się w mieszkaniu. W pokoju syna odkryliśmy również kawałek oryginalnej cegły. Stan podłóg był bardzo zły. Musieliśmy zerwać stare deski i wypoziomować legary.

Bardzo ciekawie prezentują się okna. Konserwator zabytków chciał, aby zachować oryginalny podział w ramach. Tak też uczyniliśmy i obecnie mamy łącznie około… 90 okien. 🙂

Niestety nie udało się nam uratować sztukaterii. Posiadamy za to oryginalne zamki w drzwiach i dzwonek z 1905 roku.

Jak przebiegała współpraca z architektem? Jak powstawał zamysł wnętrza?

Na końcowy efekt złożyły się wizje nasze i pana Przemka z pracowni, z którą podjęliśmy współpracę. Wszystko nabierało kształtu powoli. Pan Przemek był z nami od momentu zakupu mieszkania aż do czasu kupowania poduszek i innych dodatków. Dzięki tej współpracy zrodziła się fantastyczna znajomość. Dodatkowo bardzo szybko okazało się, że nie należę do osób, które lubią tradycyjne rozwiązania. Pan Przemek od razu reagował i starał się znaleźć złoty środek. Tak na przykład powstało nocne oświetlenie sypialni. Nie miało tu być tradycyjnej lampki stojącej na szafce przy łóżku. Postanowiliśmy zamontować lampy sufitowe. To z jednej strony bardzo oryginalny pomysł, z drugiej – jest to po prostu wygodne. Lampy pochodzą z House Doctor. Właściwie wszystko, co widzimy w mieszkaniu, było zaprojektowane przez pana Przemka – łącznie z łóżkiem w sypialni. Nie spodziewaliśmy się wcześniej, jak wiele dobrego może przynieść współpraca z architektem. Jednego jesteśmy pewni – przy kolejnej realizacji o pomoc również poprosimy pana Przemka.

W jakim stylu planowali Państwo zaaranżować mieszkanie? Udało się osiągnąć zamierzony efekt?

Różnie na to patrzymy. Początkowo chcieliśmy, aby mieszkanie przypominało apartament w Paryżu. Nie wiemy, czy można jednoznacznie określić styl tych wnętrz. Na ścianach mamy sztukaterię, a jednocześnie znajdziemy tu industrialne dodatki. Najbardziej trafną nazwą będzie chyba nowoczesny glamour przełamany tradycyjną elegancją. Mieszkanie miało być po prostu wygodne i takie właśnie jest. Mamy tu piec, który posiada dwie półki. Zimą piekę na nich jabłka. Zapach, jaki roznosi się po całym domu, jest po prostu piękny i tworzy wspaniały klimat. Dodatkowo za oknami w kuchni stoi grusza, należąca do wszystkich lokatorów. Podbierakiem na kiju zrywamy gruszki, które potem również trafiają do pieca. To wszystko buduje klimat tego miejsca, dlatego nazwanie czy zdefiniowanie stylu jest bardzo trudne.

Dotarły do nas informacje, że w mieszkaniu znajduje się sekretne przejście. Czy to prawda?

Rzeczywiście. Przy jadalni jest ściana, która wygląda jak lustro. Tak naprawdę jest to stary parawan, przerobiony na drzwi przesuwne. Znajduje się za nimi pomieszczenie gospodarcze połączone z pralnią. Trzymamy tam wszystkie domowe szpargały, jak drabina czy odkurzacz. Pomieszczenie pełni jeszcze jedną rolę – znajduje się tam kuweta naszego kota Jaśka, dlatego drzwi są zawsze uchylone na szerokość około 10 cm. Adoptowaliśmy go jakieś 11 lat temu. Miał powybijane zęby. Musiał przejść wiele w życiu… Tu żyje sobie razem z psem Ozo – olbrzymim dogiem niemieckim.

W aranżacji mieszkania bardzo ważną rolę pełnią meble. Uwielbiamy, kiedy stare łączy się z nowoczesnym. W jaki sposób poszukiwali Państwo mebli? Które są dla Państwa najważniejsze?

Rzeczywiście połączenie starego i nowoczesnego daje oryginalny i niebanalny efekt. Dla nas największe znaczenie ma szafa w przedpokoju. Pochodzi z około 1700 roku. Jej wiek potwierdzają mocowania drzwiczek – to mocowania na bolce. Również szafka w łazience pochodzi z odległych czasów. To rzeczy, które kupiliśmy na serwisach aukcyjnych i pchlich targach.

Mieszkanie ma imponujący metraż. Czy nowy właściciel będzie w stanie przerobić je na dwa mniejsze? Do kogo, według Państwa, skierowana jest ta oferta?

W to mieszkanie włożyliśmy bardzo dużo serca i pracy. Mamy nadzieję, że nie spotka go taki los. Znajdują się tu 4 niezależne pokoje. Mieszkanie ma układ niemal idealny i jest bardzo wygodne w użytkowaniu, więc nie ma sensu przerabiać go na dwa mniejsze lokale. Oferta jest idealna dla rodziny podobnej do nas – rodzice, dwójka dzieci, zwierzęta. Czekamy na kupca, który wejdzie i poczuje się tutaj jak u siebie. Mieszkanie znajduje się przy samym Manhattanie. Dzielnica jest czysta i bezpieczna. Na tarasie mamy rozwieszone lampki, porozstawiane świece. W ciągu dnia można korzystać z tego, co daje nam miasto, a wieczorem odpocząć w spokoju na świeżym powietrzu.

Serdecznie dziękujemy za rozmowę!

Szczegółowe informacje na temat przedstawionego mieszkania znajdziecie tutaj.

ZAMIESZKAJ W TRÓJMIEŚCIE to cykl postów, który realizujemy we współpracy z gdańską agencją nieruchomości PARTNERZY NIERUCHOMOŚCI. Pojawią się tutaj ciekawie zaaranżowane wnętrza przeznaczone na sprzedaż, które wybraliśmy specjalnie dla Was, a także wywiady z ich właścicielami. Szukacie domu bądź mieszkania w Trójmieście? Nie mogliście trafić lepiej! 🙂