Konkurencja na rynku mieszkań na wynajem krótkoterminowy jest duża. Aby taka inwestycja przynosiła zyski, trzeba dobrze przemyśleć każdy szczegół. Kluczowa jest lokalizacja, ale to nie wszystko – jak twierdzi Ada, bohaterka dzisiejszego wpisu, wnętrze musi być jakieś i posiadać charakter.

Ada zaprosiła nas do klimatycznego apartamentu urządzonego w marynistycznym stylu, który znajduje się w samym sercu gdańskiej starówki. Jasny, zaaranżowany ze smakiem, posiadający liczne udogodnienia dla gości, z widokiem wartym każdych pieniędzy – nic dziwnego, że turyści lubią tu wracać.

Myślicie o zakupie mieszkania pod wynajem? W wywiadzie znajdziecie sporo cennych wskazówek! Zapraszamy do lektury.

Zakotwiczeni: W jakim stanie było mieszkanie, kiedy zdecydowaliście się na zakup? Czym kierowaliście się przy jego wyborze?

Ada, właścicielka mieszkania: Stan mieszkania był fatalny. Prawdopodobnie od momentu powstania budynku nie przeprowadzono tam remontu. Tapety na ścianach, które prezentowały cegły, pamiętały chyba lata pięćdziesiąte. Całość to styl wczesnego PRL-u, ale wszystko było bardzo zniszczone. Przy wyborze kierowaliśmy się głównie lokalizacją. Postawiliśmy na ścisłe centrum. Zależało nam, aby w niedalekim sąsiedztwie znajdowała się Motława, ulica Długa i Bazylika Mariacka. Dodatkowo były dla nas ważne węzły komunikacyjne – musiały znajdować się bardzo blisko, aby zapewnić naszym gościom dogodny dojazd zarówno nad morze, jak i do Sopotu czy Gdyni. Poszukując mieszkania, rozrysowaliśmy sobie pewne granice centrum, które braliśmy pod uwagę. I tak z jednej strony obszar naszych poszukiwań zamykała ulica Ogarna i Motława, z drugiej natomiast ulica Rajska i Podwale Staromiejskie. Czekaliśmy na dobrą ofertę, dopasowaną do naszych wymagań. Czas w tym przypadku naprawdę nie grał istotnej roli. Dodatkowo stawialiśmy raczej na mały metraż.

Od początku planowaliście wynajem? Lokalizacja jest świetna – nie pomyśleliście przez chwilę, aby tam zamieszkać?

Tak, mieszkanie od początku miało być przeznaczone na wynajem. Sami spodziewaliśmy się dziecka, więc metraż tego konkretnego uniemożliwiał nam przeznaczenie go na cele mieszkaniowe dla nas. Warto też wspomnieć, że lokum znajduje się na czwartym piętrze, co dla młodej mamy raczej byłoby uciążliwe.

Jak długo trwał remont? Czy napotkaliście jakieś trudności?

Remont trwał około 6 miesięcy. Najwięcej czasu zajęło nam docieplanie ścian i chowanie w nich rur (między innymi od gazu). Wszystko przez to, że taki zabieg wymagał głębokiego wkucia się w ściany. Kolejnym problemem okazało się zaplanowanie tej malutkiej przestrzeni w taki sposób, aby stała się po prostu wygodna w użytkowaniu. Mieszkanie posiada wiele skosów, co ograniczało i tak niewielką już przestrzeń. Postanowiliśmy wykorzystać to, co mamy – w skosach pochowaliśmy wszelkie sprzęty, takie jak pralka czy zmywarka. Pogłębiliśmy wnętrze i wszystko idealnie się zmieściło.

Wnętrze jest bardzo spójne i prezentuje się znakomicie. Projekt wykonaliście samodzielnie czy korzystaliście z usług projektanta?

Mąż zajął się dopracowaniem funkcjonalnym mieszkania. Ja wykonałam projekt wizualny. Z zamiłowania jestem dekoratorem i choć nie skończyłam żadnej szkoły w tym kierunku, wszystko wyszło bardzo spójnie. Podejrzewam, że gdybym to sprawdziła, okazałoby się, że więcej pieniędzy przeznaczam na dekoracje do domu niż na ubrania i jedzenie. 🙂

Jaki metraż ma inwestycja? Opowiedzcie o rozkładzie i pomieszczeniach, które są do dyspozycji gości.

Tak jak wspomniałam, mieszkanie nie jest zbyt duże. Przed remontem miało jakieś 22 m². Po pogłębieniu ścian i dodaniu antresoli jego powierzchnię udało nam się zwiększyć do około 30 m². Na całe mieszkanie składają się: kuchnia znajdująca się we wnęce, salon z przedpokojem, łazienka oraz sypialnia na antresoli.

Antresola bardzo nam się podoba. Aby ją stworzyć, musieliście zaadaptować strych?

Tak. Strych jest lustrzanym odbiciem mieszkania. Akurat nad samym mieszkaniem znajdował się nieużywany kawałeczek strychu – udało nam się wydzierżawić ten fragment od wspólnoty. Musieliśmy go wygłuszyć, ocieplić i oddzielić od reszty strychu. Antresola rzeczywiście powiększa wizualnie przestrzeń, ale tak naprawdę jest malutka – do łóżka wchodzi się przez część nożną. Faktem jest to, że dzięki takiemu rozwiązaniu uzyskaliśmy sypialnię, co w małym mieszkaniu pozwala osiągnąć trochę prywatności.

Niemałym wyzwaniem były schody prowadzące na antresolę. Stolarze mieli przygotować ofertę na schody, które nie będą zajmowały dużo przestrzeni. Cena przekroczyła 20 000 złotych. Pojechaliśmy do Leroy Merlin i kupiliśmy gotowe za… 3 000 złotych. Barierkę wykonaliśmy samodzielnie z liny i stali nierdzewnej – idealnie wpisuje się w klimat morski.

Mieszkania pod wynajem szybko się „zużywają”. Czy myśleliście o tym podczas aranżacji? Postawiliście na materiały lepszej jakości? Przewidujecie regularne remonty, aby odświeżyć wygląd wnętrza?

Przede wszystkim zainwestowaliśmy w dobre farby. Goście przyjeżdżają do nas przez cały rok. Wiadomą sprawą jest to, że czasem komuś wyleje się coś na ścianę, dziecko pobrudzi ją rączkami itd. Dobrej jakości zmywalne farby umożliwiają utrzymanie czystości we wszystkich pomieszczeniach. Dodatkowo wszystkie elementy pochowane w ścianach – mowa tu o elektryce i hydraulice – musiały być wykonane z wysokiej jakości materiałów. Robi się to raz na wiele lat. Trzeba pamiętać, że oszczędzanie na tego typu materiałach może zmusić nas do rychłego remontu, więc myślę, że w tym przypadku oszczędzać naprawdę nie warto. Postawiliśmy też na wysokiej klasy panele. Podłoga to podstawa, która ma służyć przez długi czas. Niejednokrotnie zdarza się nam przecież upuścić coś z rąk czy na przykład przejść przez salon w obcasach. Jeśli chodzi o ewentualne oszczędności, to moim zdaniem nie ma sensu inwestowanie w nowe sprzęty RTV i AGD – w ich przypadku można postawić na używane, wcześniej upewniając się oczywiście, że są mało zużyte i dobre jakościowo.

Które z elementów oryginalnego wyposażenia zostały zachowane?

Zdaję sobie sprawę, że miło jest zachować stare elementy. Pozwala to na utrzymanie ducha starego mieszkania. Niestety tu wszystko było bardzo zniszczone. Nie mogliśmy zachować starej podłogi, bo było to linoleum. Nawet belki nie nadawały się do pokazania. Musieliśmy je zakryć.

Gdzie kupiliście meble i dodatki? Z których „złowionych” elementów jesteście szczególnie dumni?

Jestem zakochana w bujanym fotelu typu patyczak. Upolowałam go na OLX za 350 zł. Jego poprzednia właścicielka miała go z antykwariatu. Wyczyściłam go z kilku warstw farby olejnej i pomalowałam po swojemu. Jest moim ulubionym meblem w tym mieszkaniu. Szafka pod TV także jest z drugiej ręki. Przemalowałam ją na biało i dodałam gałki-węzły, aby nadać jej marynistyczny klimat.

Krzesła jadalniane zostały wygrzebane z czeluści piwnicy taty i pomalowane na błękit. Stoliki kawowe i lustro w łazience pochodzą z sieciówek. Na większość rzeczy polowałam w Internecie, ale nie poprzez odwiedzanie konkretnych sklepów, a przez wyszukiwarkę obrazów – wyboru dokonywałam na podstawie grafiki. Pomysł na wystrój miałam w głowie – musiałam tylko odnaleźć te wymarzone rzeczy w sklepach.

Dodatki pochodzą z różnych miejsc. Ich zakup był raczej procesem – szukałam ich przez długi czas, starałam się, by wszystko tworzyło spójną całość. Cegły widoczne w kuchni czy też w środku portalu kominkowego są cegłami rozbiórkowymi, przemalowałam je na biało. Portal kominkowy kupiłam na Allegro. Żaglowiec pochodzi ze straganu nadmorskiego w Gdyni. Niektóre ozdoby, na przykład słoje z morskim piaskiem i muszlami, wykonałam samodzielnie, a część poduszek uszył mój dziadek.

Styl marine – to o nim myślimy wybierając się do nadmorskiej miejscowości. Chcieliście podkreślić bliskość morza? Czy chodziło raczej o lokalny patriotyzm?

Wystrój jest całoroczny. Postawiliśmy na klimat morski, bo chcieliśmy uzyskać wnętrze z charakterem, nadać mu temat przewodni. Styl marine jest raczej lubiany. Poza tym znajdujemy się nad morzem, więc doborem dodatków udało mi się to jeszcze bardziej podkreślić. Na rynku jest bardzo dużo apartamentów pod wynajem dobowy i, aby zachęcić gości do przyjazdu, trzeba się wyróżnić.

Jakich wskazówek udzielilibyście osobom, które planują zakup mieszkania pod wynajem? Czego nie może w nim zabraknąć?

Najważniejszą sprawą jest sprawdzenie stanu technicznego – zarówno mieszkania, jak i całego budynku. Pozwoli to uniknąć późniejszych niespodzianek. Dzięki pewności, że wszystko jest w porządku, będziemy mogli przygotować kosztorys, na którym wraz z postępem prac remontowych nie będą pojawiały się kolejne wydatki. Dodatkowo warto postawić na urządzenie mieszkania w taki sposób, aby się wyróżniało. Jak już wspominałam, wnętrze musi być jakieś, posiadać charakter. To sprawi, że turyści będą chcieli do niego przyjeżdżać. Nie zapominajcie też o lokalizacji i wspomnianych wcześniej węzłach komunikacyjnych. Ludzie sprawdzają wszystko przed przyjazdem. Mieszkań pod wynajem w naszym mieście jest od zatrzęsienia, dlatego też warto zainwestować stosunkowo więcej pieniędzy w apartament atrakcyjnie położony. Jest również kilka elementów, których nie może zabraknąć przy krótkich pobytach. Do podstaw należy wygodne łóżko, aby zapewnić możliwość wypoczynku po całodziennej eksploatacji miasta. Kolejna ważna rzecz to wygospodarowanie choć niewielkiej przestrzeni do przechowywania bagaży i ubrań. Standardem jest też lodówka czy wifi. Dodatkowym udogodnieniem będzie zmywarka i pralka. Raczej skończyły się czasy, gdy wszystko trzeba było wieźć ze sobą, dlatego warto pomyśleć o wprowadzeniu do apartamentu również żelazka, deski do prasowania i suszarki do włosów. Lokatorzy z pewnością to docenią, a przecież nie ma lepszej reklamy od zadowolonych gości.

Co najbardziej podoba się Waszym gościom?

Przede wszystkim lokalizacja i widok z okna. Nasi goście nie muszą się ruszać z miejsca, aby zobaczyć basztę, Motławę, ulicę Straganiarską czy spichlerze i koło widokowe.

Dziękujemy za rozmowę!

Jeśli podczas pobytu w Gdańsku chcielibyście zatrzymać się w mieszkaniu Ady, koniecznie zapoznajcie się z jej ofertą najmu krótkoterminowego tutaj.

Zdjęcia: Hanna Połczyńska z www.kroniki.studio.pl